s
main menu
>

Wycinka drzew wymaga posiadania wiedzy z zakresu dendrologii


Nieestetyczne szpecące kikuty, cierpiące i chorujące drzewa, które usychają, brak cienia w upały - to niektóre skutki akcji pod nazwą "Pielęgnacyjna wycinka drzew" zlecanej i prowadzonej przez niekompetentne osoby i bez konsultacji z dendrologami oraz wojewódzkim konserwatorem przyrody.

Wycinka drzew jest obwarowana przepisami. Aby móc wyciąć drzewo (także na opał), potrzebne jest odpowiednie zezwolenie. Odnośnie lasów państwowych wydają je szefowie (nadleśniczowie) odpowiednich nadleśnictw. Gdy idzie o drzewa miejskie, zgodę wydaje magistrat.

Samowola jest karana grzywną, która zależy od gatunku drzewa i jego obwodu u nasady pnia. Przy szlachetnych gatunkach (np. dąb, jesion) kary zaczynają się od 600 zł za centymetr obwodu.

Bardzo często prowadzone akcje pielęgnacyjne (przycinki) sprowadzają się do zupełnego i bezkarnego oszpecania roślin. Aby przyciąć koronę drzewa, nie jest potrzebne żadne zezwolenie ani zgoda. Obowiązek taki tyczy się tylko drzew pomnikowych, które pielęgnować mogą osoby z uprawnieniami i po zgodzie wyrażonej przez odpowiedni organ sprawujący pieczę nad takim drzewem (wojewódzki konserwator przyrody, urząd gminy, starostwo powiatowe). W praktyce oznacza to więc, że pielęgnacją, która często prowadzi do oszpecenia drzewa i jego obumarcia, może się zająć każdy dysponujący piłą. Jak to się kończy, możemy zaobserwować. Po pięknych koronach zostają tylko ogołocone pnie. Wszystko jest jednak lege artis.

Strefa reklamy: